Obudziłam się i przywitał mnie piękny poranek, ptaszki ćwierkały i zza zasłon wychodziło słońce. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie tosta(ser+ szynka). Usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać serial. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek, pomyślałam, że to tata i Sophie wrócili. Jednak przed drzwiami stał wysoki, szczupły facet, z torbą, którego nie mogłam skojarzyć. Powiedział, że ma dla mnie przesyłkę i wyciągnął ze swojej torby duży bukiet kwiatów i dodał, że zauważył na bukiecie kartkę i, żebym ją jak najszybciej przeczytała. Byłam tak podekscytowana, że wyrwałam mu kwiaty prosto z rąk i zatrzasnęłam drzwi tuż przed jego nosem. Weszłam do domu i przez dłuższą chwilę nie mogłam znaleźć tej kartki. Jednak gdy zajrzałam troszkę głębiej to ją zobaczyłam i czym prędzej wyciągnęłam. Było na niej napisane:
"Ciągle o tobie myślę, mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy.
Tajemniczy wielbiciel"
Myślałam i myślałam od kogo dostałam ten piękny bukiet. Nagle stwierdziłam, to na pewno od Josha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz